Organizacyjnie

Wybaczcie, że nie pojawia się kontynuacja, ale wiąże się to z obowiązkami szkolnymi i domowymi.
Po wystawieniu ocen postaram się napisać kolejne rozdziały ;]

sobota, 29 grudnia 2012

Rozdział Pierwszy- Pora na Zmiany

Od kąd pamiętam mieszkałam w Londynie. Najmłodsze lata spędziłam pod opieką nianiek. Na szczęście mam starszego brata więc całe dnie zabaw i gier sprawiały, że nigdy się nie nudziliśmy. Tylko, czy byliśmy szczęśliwi? Biliśmy dziećmi więc uczucie zwane szczęściem dostrzegaliśmy w najmniejszych drobnostkach. Dopiero kiedy podrosłam zdałam sobie sprawę, że bardzo brakowało mi rodziców. Buziaków i bajek na dobranoc. Tego wszystkiego, co miały dzieci z rodzin mniej zamożnych od nas. Codziennie wraz z Fabianem dostawaliśmy nową zabawkę(wraz z naszym wiekiem owe prezenty zaczęły przybierać formę nowych płyt, książek, gier komputerowych itp.). Widocznie w ten sposób rodzice chcieli kupić naszą miłość. Ale nawet bez tego byli dla nas bardzo ważni. Szkoda tylko, że mamę widywaliśmy jedynie rano, a zawsze mówiła "Bądźcie grzeczni to coś wam ładnego przywiozę".
Taty praktycznie nie było. Ale znaliśmy go trochę lepiej od mamy. Poświęcał nam każdą niedziele, nie ważne, czy miał jakieś spotkanie zawsze wszystko odwoływał. Dla nas.
Jednak zostawiając moje dzieciństwo, którego część dzieci by mi pozazdrościła, a inni współczuli.
Mój dom, niestety już nie mój. Dom z którym wiąże się tyle wspomnień, tych dobrych, jak i tych gorszych. Jednak właśnie te wszystkie historie nadają mu tą magie i sentyment, którym go darzę. Najbardziej będę tęsknić za moim pokojem. Spędzałam tam większość czasu, najczęściej na huśtawce wypełnionej beżowymi, pierzastymi poduchami czytając książki. Pokoje mój i Fabiana budziły pewnego rodzaju kontrast, jednak nie odzwierciedlały naszych charakterów. Byliśmy bardzo podobni. Zresztą oboje większość czasu spędzaliśmy u mnie na wspólnych wygłupach. to rodzice się uparli byśmy mieszkali w oddzielnych pomieszczeniach.
Bardzo liczył się dla nich wizerunek. To, by nikt nie pomyślał, że nas na coś nie stać.
Czternaście lat w jednym kraju, w jednym domu i teraz czeka mnie tak drastyczna zmiana. Przeprowadzka do Polski. Podobno tam się urodziłam i stamtąd pochodzi mój tata. Rodzice chyba byli pewni, że ta przeprowadzka kiedyś nastąpi, ponieważ od najmłodszych lat uczyli mnie Polskiego. I szczerze mówiąc ten język przypadł mi bardziej do gustu od Angielskiego. W domu, z rodziną zwykle mówiłam po Polsku, jednak ze znajomymi niestety nie mogłam. Teraz to się zmieni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz