Organizacyjnie

Wybaczcie, że nie pojawia się kontynuacja, ale wiąże się to z obowiązkami szkolnymi i domowymi.
Po wystawieniu ocen postaram się napisać kolejne rozdziały ;]

poniedziałek, 31 grudnia 2012

Rozdział trzeci- Kontrasty

Przed lotniskiem czekał już na nas samochód. Mieliśmy zamieszkać w Warszawie, ale rodzice powiedzieli, że to tylko przejściowa lokalizacja póki nie znajdą czegoś lepszego. Podjechaliśmy pod dość duży, beżowy budynek. Było tu wiele takich bloków, ale wyglądały na zadbane w przeciwieństwie do kilku innych podobnych budynków mijanych przez nas w drodze tutaj. Weszliśmy na klatkę schodową, w której znajdowała się winda. Zapakowaliśmy do niej nasz bagaż podręczny (reszta mebli i naszych rzeczy jakiś czas temu została przetransportowana do Polski i miała czekać na nas w mieszkaniu). Spojrzałam na srebrny panel z podświetlonymi na zielono cyferkami. Budynek mierzył 14 pięter, był olbrzymi. Mama wcisnęła guzik z numerem 10. Przyznam się, że trochę mnie to przeraziło. Nigdy nie miałam leku wysokości, ale mieszkać tak wysoko?! Niezbyt podobała mi się ta koncepcja, ale postanowiłam nie oceniać książki po okładce.
Wysiedliśmy z windy i skierowaliśmy się w kierunku mieszkania o numerze 113. Za drzwiami znajdował się długi, szeroki korytarz z drzwiami po obu stronach zakończony łukiem. Podejrzewałam, że tam znajduje się salon i miałam racje. Było to pierwsze miejsce do którego się udaliśmy. Pomieszczenie było niewielkie w porównaniu z naszym starym domem. Po lewej stronie znajdowały się szerokie, oszklone drzwi prowadzące na balkon, duży okrągły stół z poustawianymi dookoła drewnianymi, obitymi czerwoną tkaniną krzesłami. Na przeciwko wejścia stał kominek zbudowany z czerwonych cegiełek i ornamentów wykonanych z ciemnego, polakierowanego drewna. Lewą cześć pomieszczenia zajmowała skórzana kanapa i telewizor stojący na komodzie. W Moim Domu nie mieliśmy kominka, jedynie elektryczny (tak dla bezpieczeństwa), stół znajdował się w innym pomieszczeniu oddzielonym od kuchni murkiem. Telewizor był większy i wisiał na ścianie. Kanapa była ta sama... Niektóre meble rodzice sprowadzili z Anglii ze względu na komfort i duży sentyment do tych przedmiotów.
- Rozejrzyjcie się po domu i na pewno traficie do swoich nowych pokojów.
Powiedziała z uśmiechem mama. Przytaknęłam głową, a Fabian bez niczego wyszedł na korytarz i skręcił do najbliższego pokoju. Został tam dłuższą chwilę więc pewnie była to jego sypialnia. Spojrzałam pytająco na rodziców.
- Tak to jego pokój, Twój jest ten obok.
Od kiedy tu jesteśmy praktycznie nie odezwałam się słowem i tak samo tym razem odwróciłam się i udałam się ku wskazanym drzwiom.
Weszłam i... ściany pokoju były pomalowane fioletową i zieloną farbą. Naprzeciw mnie stał biały regał wypełniony książkami których do tej pory w życiu nie widziałam, a przeczytałam już bardzo dużo książek. Łóżko stało po lewo od drzwi, a z prawej biurko i ciemno fioletowy fotel. Nawet pasowały mi te kolory, chociaż byłam przyzwyczajona do delikatnych barw. Ściany mojego starego pokoju były beżowe i większość pokoju zachowana w kolorach beżu, jasnego brązu i mlecznej czekolady. I choć nowy fotel był wygodny to brakowało mi mojej huśtawki. Jej nic mi nie może zastąpić. W dodatku pokoik nie był za duży, zajmował jedną trzecią powierzchni dawnego pokoju. Szczerze mówiąc akurat ta cecha mi nie przeszkadzała.
Zapoznałam się z zawartościom szafek i poszłam do Fabiana. Lekko uchyliłam drzwi i widząc go siedzącego na dużym bordowym łóżku szeptem zapytałam, czy mogę wejść. ?Twierdząco kiwnął głową, a ja usiadłam obok niego i przytuliłam go. Płakał. Nie dlatego, że mu się tu nie podobało, ale dlatego, że tęsknił za Van. Nie mógł myśleć o niczym innym.  W końcu byli ze sobą 2 lata.
Jego pokój był podobny do mojego. Różnicą była inna kompozycja kolorów farby na ścianach. Fioletowa i pomarańczowa. Zawsze lubił te kolory. Obok łóżka znajdował się komputer i lampka nocna. Nad łóżkiem półka z grami komputerowymi, które pewnie i tak zostaną nieruszone. Fabian nie lubi gier ale to rodzice myślą, że jest typowym nastolatkiem i ciągle dostaje jakaś płytę z wojenną bądź wyścigową grą. Nawet nie wiedzą o tym, że ich syn jest poetą. Moim zdaniem stary pokój bardziej do niego pasował, był bardziej rozświetlony i pełen inspiracji do pisania wierszy. Patrząc jego oczyma, oczami poety ten pokój był pusty.
Na dworze szybko zrobiło się ciemno i zapadł wieczór. Wraz z Fab'em nie mieliśmy na razie ochoty wychodzić z pokoju i rozglądać się po reszcie tego obcego domu... Położyliśmy się w jego łóżku, przytuliliśmy i szybko zasnęliśmy, a przynajmniej ja, bo nie wiem ile czasu Fabian jeszcze siedział i rozmyślał.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz