Organizacyjnie

Wybaczcie, że nie pojawia się kontynuacja, ale wiąże się to z obowiązkami szkolnymi i domowymi.
Po wystawieniu ocen postaram się napisać kolejne rozdziały ;]

wtorek, 1 stycznia 2013

Rozdział Czwarty- Rozstanie

Obudziłam się dość wcześnie, a przynajmniej tak mi się zdawało, bo na dworze było ciemno. Jeszcze się nie rozbudziłam, ale zauważyłam, że Fabian gdzieś zniknął. Rozejrzałam się po pomieszczeniu, w którym panował półmrok i na fotelu dostrzegłam jakąś ciemną sylwetkę. To był on. Miałam dziwne przeczucie, że jest lepiej. Wstałam z łóżka i podeszłam do brata. Stałam tak chwile przed nim, wyciągnął do mnie rękę i posadził sobie na kolanach. Patrzyłam mu prosto w oczy i wiedziałam, że nie jest dobrze, i że długo nie będzie, ale na pewno jest lepiej.
- Myślałem o tym wszystkim.- Odezwał się po długiej chwili milczenia.
- O przeprowadzce, o tym, że rodzice nic nam wcześniej nie powiedzieli. Nawet nie zapytali o zdanie. Myślałem o Van...- Zamilkł ma chwile, a w oku zakręciła mu się łza.
- Dzwoniłem do niej, jak zasnęłaś nie mogłem wytrzymać. Długo rozmawialiśmy i doszliśmy do wniosku, że to nie ma sensu... To nie przetrwa. Zbyt duża odległość i choć mam nadzieje, że kiedyś wrócimy do Anglii to nie mam pewności. Nie mogę jej hamować i kazać jej czekać. To jej życie...
- Ale...- Zaczęłam niepewnie, jednak Fabian jeszcze nie skończył.
- Nie możemy żyć przeszłością Ami. Damy sobie radę.- Na jego twarzy pojawił się delikatny uśmiech. Dał mi buziaka w czoło i mocno do siebie przytulił. Nie musiałam nic mówić. On i tak wszystko wiedział.
Wcześniej w łóżku widocznie nie spałam zbyt długo, ponieważ zasnęłam wtulona w brata. Rano obudziłam się w swoim pokoju. Czułam się nawet dobrze, ale zastanawiałam się co teraz robi Fab.
Po nocnej rozmowie, albo raczej monologu Fabiana czułam się lepiej. Już nie był to obcy dom, tylko taki bardziej nasz.
Wczoraj, gdy "zwiedzałam" mój pokój nie zwróciłam uwagi na to, że na ścianie oddzielającej nasze pokoje są drzwi. W głowie pojawiła się myśl, a na twarzy dziecinny uśmieszek "Rodzice jednak o nas pomyśleli".
Zapukałam i po chwili ciszy weszłam do pokoju. Fabiana tam nie było, więc postanowiłam obejrzeć dom bez jego towarzystwa. Następne drzwi, które otworzyłam prowadziły do łazienki. Korzystając z okazji doprowadziłam się do porządku i ruszyłam na dalsze "zwiady".
Fab'a znalazłam w kuchni. Powiedział, że rodzice gdzieś wyszli i będą za pół godziny.
- Pierwszy dzień, a ich znowu nie ma.- Pomyślałam na głos.
- Tacy już są. Chyba zdążyłaś się przyzwyczaić?- Zapytał ironicznie biorąc kolejny gryz kanapki z serem i pomidorem. Wzruszyłam ramionami, usiadłam obok niego i zabrałam mu kanapkę leżącą na talerzu.
- Daleko jest szkoła?
- Ami weź przestań! Ciesz się końcówką wakacji.
Miał racje. To ostatni tydzień wakacji a ja myślałam o szkole.

1 komentarz: