Organizacyjnie

Wybaczcie, że nie pojawia się kontynuacja, ale wiąże się to z obowiązkami szkolnymi i domowymi.
Po wystawieniu ocen postaram się napisać kolejne rozdziały ;]

niedziela, 20 stycznia 2013

Rozdział Siódmy- Druga strona rodziny

Babcia Maria mieszkała na wsi. Wysiadłam z samochodu i coś dziobnęło mnie w nogę. Fabian podbiegł gdy usłyszał mój pisk i odgonił kurę śmiejąc się ze mnie.
- Co ty nigdy kurczaka nie widziałaś?
- No widziałam, ale na talerzu.
- A pisklaka też się przestraszysz? - Zapytał kierując swój wzrok w kierunku małych żółtych stworzonek maszerujących jedno za drugim. Wyglądały tak słodko. Rodzice byli już przy drzwiach.
- Chodźcie do nas.- Powiedział tata z uśmiechem na twarzy.
Drzwi otworzyła niska staruszka o roześmianych oczach.
- O nareszcie już jesteście. Franek chodź tu! Michał przyjechał!- Krzyknęła w głąb mieszkania, jak podejrzewam do brata mojego ojca. Po chwili obok niej pojawił się wysoki, dość pulchny mężczyzna o zielonych oczach i ciemnych  włosach.
- Cześć Michaś, Lauro. Fabian łobuzie tyle się nie widzieliśmy o i moja kochana chrześnica!- Krzyknął i nagle straciłam grunt pod stopami i znalazłam się w powietrzu. Pisnęłam głośno, a pan Franek postawił mnie na ziemię.
- Co ty taka strachliwa?- Powiedział, a ja przytuliłam się do taty. To był mój chrzestny?
- Wejdźcie do środka, a nie tak w progu stoicie.
I jak powiedziała staruszka, tak zrobiliśmy. Dom był przytulny. Dość duży jak na 2 osoby. Chociaż biorąc pod uwagę nasz dom w Anglii to nie powinno mnie to szokować.
Usiadłam na kanapie obok Fabiana, a po chwili do pokoju wbiegła mały chłopczyk, a za nim kolejny. Byli do siebie bardzo podobni.
-Bliźniaki?- Pomyślałam na głos, a Pan Franek na to.
- A bliźniaki. Mają już po 4 lata.- I poczochrał maluchy po główkach.
- Adaś i Filip. - Usłyszałam głos od strony drzwi. Była to dość niska kobita, o długich blond włosach i opalonej skórze. Miała na sobie granatową sukienkę i czarne szpilki.
- Nie mówiliście mi, że Michał wpadnie.- Zwróciła się do męża.
- Też się dzisiaj dowiedziałem. Mama ich zaprosiła na kolację. Chyba nie masz nic przeciwko?
- No jasne, że nie.- Odparła, ustała przede mną, a ja automatycznie zerwałam się z kanapy.
- Dzień dobry.- Powiedziałam. Spojrzałyśmy sobie głęboko w oczy. Przez chwilę czułam się jakby ktoś pozbył mnie wszystkich wspomnień. Czułam się pusta i... ciemność

3 komentarze:

  1. ,, - No widziałam, ale na talerzu." No jebłam :D Świetne opowiadanie, a dodam od siebie że może lepiej by się czytało gdy by odpowiedź na dialogi znajdowała się obok tego. Np.
    - No jasne, że nie. - Odparła, ustała przede mną, a ja automatycznie zerwałam się z kanapy.
    Pozdrawiam i czekam na następne :)
    http://zycie-oczami-wampira.blogspot.com/
    http://cos-ode-mnie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje za radę ;) już wprowadziłam poprawki i niedługo spróbuję napisać kolejny rozdział ;)

      Usuń
  2. Świetny blog i historie, zapraszam na mojego bloga ;D http://grosiu-grosiuuu.blogspot.com/ :D

    OdpowiedzUsuń