-Jedziemy dziś do babci Marii.- Powiedział tata, gdy weszliśmy do kuchni.
- Do kogo?- Zapytałam trochę zdziwiona, ponieważ to imię, a tym bardziej zwrot "Babcia Maria" nie zapadł mi w pamięci.
- Do waszej babci. Zaprosiła nas dziś na kolację więc idźcie się przebrać i za godzinę wychodzimy.
"Kto to jest?" To pytanie ciągle dźwięczało w mojej głowie. Było pewne, że od rodziców się nic nie dowiem, więc postanowiłam iść do Fabiana.
- Kto to babcia Maria?- Zapytałam wchodząc do pokoju brata w chwili gdy zmieniał koszulę.
- To matka naszego taty. Podobno jak mieszkaliśmy w Polsce to się mną często zajmowała, ale miałem wtedy jakiś rok więc nic z tego nie pamiętam. Do Londynu przeprowadziliśmy się chyba pół roku po Twoim urodzeniu i od tamtej chwili nie miałem z nią żadnego kontaktu. Jedyne co, to rodzice czasem przesyłali nam pozdrowienia.
Zastanowiłam się chwilę i coś zaczęło mi świtać w głowie. Fabian przerwał, ale po chwili zaczął dalej mówić.
- Cieszę się, że w końcu ją poznam. Jak byliśmy młodsi to tata nam o niej opowiadał, ale ty zawsze byłaś zajęta swoimi samochodzikami. Zresztą nie dziwie Ci się. Byłaś dzieckiem tak jak i ja, ale w przeciwieństwie do Ciebie wiem, że miałem z nią kiedyś jakikolwiek kontakt i miło mi było słuchać opowiadać Ojca o niej.
- No to ja też ją w końcu poznam i jak wrócimy do Anglii to razem będziemy słuchać.- Powiedziałam i uśmiechnęłam się do brata, ale on słysząc o powrocie spochmurniał.
- Chyba powinnaś iść się przebrać. Zobacz która godzina, a znając Ciebie i tak nie zdążysz i będziemy za Tobą czekać.
Zabrzmiało to trochę ironicznie, ale przeszłam do swojego pokoju przez nasze małe drzwiczki i zaczęłam szukać czegoś do przebrania. W końcu po długim grzebaniu w szafie znalazłam czerwoną, krótką spódniczkę, beżową bluzkę z długim rękawem i żabotem. Z moich długich blond włosów zrobiłam kłosa i byłam gotowa.
Postanowiłam iść do kuchni napić się czegoś, gdy mama wyszła ze swojego pokoju w podobnym stroju. Miała na sobie co prawda długą, ale czerwoną spódnicę, bluzkę z żabotem i marynarkę w tym samym kolorze co spódniczka. Przyjrzała mi się dokładnie, podeszła do mnie i powiedziała:
-Ślicznie wyglądasz Amelko. Nie wiedziałam, że mamy tak podobny gust.
Przytuliła mnie z uśmiechem na twarzy. W tym samym momencie na korytarz wyszedł tata i po chwili Fabian. Tata stał oniemiały, a Fab wybuchnął głośnym śmiechem.
- Haha Ami kiedy wy się tak zgadałyście?
Tata nadal stał osłupiały, ale teraz patrzył na swojego syna. Razem z mamą stojąc pomiędzy nimi najpierw spojrzałyśmy na mężczyznę, potem na chłopca i również wybuchłyśmy śmiechem.
- Fabuś ty lepiej spójrz na siebie.- Powiedziała mama. Jego oczy powędrowały ku lustru,a następnie w kierunku taty. Odsunęłyśmy się trochę, by mu nie zasłaniać.
- No nieźle! Mamo czemu mamy takie same ciuchy?!
- Myślałam, że Ci się spodoba. Bardzo dobrze w tym wyglądasz synku.
- Idę się przebrać!
- Jak on, to ja też.- Odparłam słysząc brata.
-Oj przestańcie, Wyglądacie ślicznie. Zresztą nie mamy czasu, musimy już jechać więc zakładajcie buty i do samochodu.- Oznajmiła nasza rodzicielka, a my z lekkim podirytowaniem wykonaliśmy polecenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz